- Rowerem z Rajczy do Żywca
- Z dala od hałasu i samochodowych spalin
- Na elektrycznych rowerach między pieszymi
- Pod kołami zwykle jest twardo i gładko
- Nieprzyjemnie między Cięciną a Żywcem
- Wokół pałacu w Rajczy chodzą pawie
- Warto zatrzymywać się na mostach
- Zostań w Żywcu na jeszcze jeden dzień
- Wspólna ścieżka nad Jeziorem Żywieckiem
- Koleje Śląskie łączą Katowice z Rajczą
- Oficjalny ślad i mapa na stronie autorów
- Niech minusy nie przesłonią plusów ;)
Rowerem z Rajczy do Żywca
Szlak rowerowy Velo Soła ma oficjalną długość 39 kilometrów, które łączą Rajczę z punktem końcowym szlaku nad Jeziorem Żywieckim koło Moszczanicy, dzielnicy Żywca. O ile początek trasy wyznaczono w zrozumiały sposób, to koniec trochę zaskakuje, gdyż zawieszono go w logistycznej próżni, z dala od charakterystycznych punktów w terenie, nie mówiąc o węzłach transportowych. Chcąc dojechać do końca szlaku, a potem wrócić chociażby na dworzec kolejowy w Żywcu, do planowanego dziennego dystansu trzeba dodać jeszcze około 10 kilometrów, czyli na oficjalny kilometraż należy patrzeć z przymrużeniem oka. Na szczęście te 50 kilometrów, jakie będzie realnie do przejechania by pokonać cały szlak i wrócić pociągiem do domu, to wciąż jeszcze dystans osiągalny dla głównych adresatów szlaku, czyli rodzin na rowerach, a także początkujących, jednodniowych turystów.
Z dala od hałasu i samochodowych spalin
Na większości przebiegu Velo Soła autorzy szlaku zadbali o poprowadzenie go możliwie jak najbliżej rzeki, czego konsekwencją jest odsunięcie szlaku od zabudowań, a także od głównej osi transportowej doliny, czyli drogi krajowej nr 1 w kierunku Zwardonia. Dzięki peryferyjnemu przebiegowi szlaku jazda między Rajczą a Cięciną jest rzeczywiście przeważnie tylko przyjemnością - głośny ruch i spaliny samochodów zostają gdzieś daleko, a rowerzyści mogą cieszyć się spokojną jazdą. Zdarzają się miejsca, gdzie Velo Soła przypomina szlaki Velo Małopolska, a nawet nadrzeczne trasy gdzieś w Austrii czy Niemczech. To na takie chwile warto w sakwie mieć koc piknikowy w sakwie, rozłożyć go w dowolnym miejscu i do rowerowej aktywności dołożyć pięknie leniwą chwilę. I jeszcze pomarzyć, że może kiedyś miejscowe samorządy zdobędą się na rowerową inwestycję i wybudują nad Sołą więcej takich odcinków.
Na elektrycznych rowerach między pieszymi
Niestety, proces tworzenia szlaku nie obejmował budowy nowych dróg rowerowych, więc szlak poprowadzono po już istniejących ciągach pieszo-rowerowych i drogach rowerowych. Drogi dla pieszych i rowerzystów w większości nie posiadają rozdzielenia ruchu pieszego i rowerowego, co prowadzi do konfliktów pomiędzy dwoma grupami użytkowników, użytkujących tę samą, niewielką przestrzeń w zupełnie inny sposób. Trudno więc dziwić się protestom mieszkańców miejscowości nad Sołą, którzy narzekają, że podczas weekendowych spacerów mijają ich rozpędzone, jadące z góry ciężkie rowery elektryczne, a dotychczasowe promenady spacerowe zmieniły się w rowerowe trakty. I skoro na początku września, w dzień powszedni, na szlaku widziałem naprawdę wielu rowerzystów, to w sezonie, kiedy do świadomości wszystkich dotrze fakt istnienia szlaku, będzie ich jeszcze więcej.
Pod kołami zwykle jest twardo i gładko
Nawierzchnie na Velo Soła są dobre - zwykle twarde i gładkie, choć zdarzają się wyjątki. Tą zauważalnie odstającą od reszty jest stara kostka koło Milówki, która pokrywa długi trakt rowerowy wzdłuż rzeki. Musi mieć przynajmniej 15 lat, na co wskazują tablice informacyjne, informujące o sfinansowaniu jej budowy z funduszy unijnych z początku wieku. Wtedy nie tylko nie było świadomości, że fazowana kostka zupełnie nie nadaje się do jazdy rowerem, ale prawdopodobnie w ogóle nie planowano tutaj prowadzenia ruchu rowerowego. W dalszej części szlaku między Cięciną a Żywcem szlak prowadzi po odcinkach terenowych z zupełnie naturalnymi nawierzchniami, najpierw polną, potem leśną, gdzie niestety nie wykonano zupełnie żadnych prac, które miałyby nieco polepszyć warunki do jazdy rowerem. To na tych fragmentach trudno będzie przejechać rowerom, które będą ciągnąć przyczepki rowerowe, a w nich dzieci.
Są też odcinki szutrowe, bardzo przyzwoite, które dobrze wpasowują się w całą rowerową trasę nad Sołą. Nie ma kolein, nie ma nierówności, a to oczywiście dzięki temu, że żadnym z tych fragmentów nie jeżdżą samochody, które w ten sposób mogłyby uszkodzić drogę. I właśnie przed jednym z nich spotkałem grupę około 50-60 dzieciaków na rowerach, które okazały się uczniami szkoły podstawowej z Miasteczka Śląskiego, przebywającymi na kilkudniowej wycieczce szkolnej w Rajczy. Wycieczka rowerowa do Milówki była jednym z punktów ich pobytu w Beskidzie Żywieckim, a doszła do skutku właśnie dzięki temu, że nauczycielki dowiedziały się o powstaniu szlaku Velo Soła i możliwości bezpiecznego przejazdu rowerem wzdłuż Soły w tak wrażliwym składzie.
Nieprzyjemnie między Cięciną a Żywcem
Przejazd z Cięciny przez Wieprz w kierunku Żywca może nie być przyjemnym odcinkiem również ze względu na drogi publiczne, po których na zauważalnym odcinku przecinamy miejscowość razem z samochodami. Jeśli będzie to mieć miejsce poza godzinami szczytu, najgorsze co nas spotka to szybko jadące auto, którego kierowca nie przejmuje się wrażeniami mijanego rowerzysty. Ale będzie gorzej, gdy traficie na te ulice podczas popołudniowego szczytu, gdy każdemu z kierowców będzie się wydawało, że minuta lub dwie, które straci na spokojnej, cierpliwej jeździe za rowerzystą, zrujnują jego życie. Bezdyskusyjnie, ten odcinek jest marny i nie pasuje do znacznie przyjemniejszej reszty szlaku i co ciekawe, narzekają na niego i rowerzyści, którzy zauważają wyraźnie niższy standard jazdy, i mieszkańcy, którym nie podoba się obecność rowerzystów na ulicach...
Wokół pałacu w Rajczy chodzą pawie
Ale, ale. Dość o samej jeździe, w końcu jednodniowa wycieczka na Velo Soła ma być przede wszystkim okazją do aktywnego odpoczynku, relaksu w... górach! To także możliwość zobaczenia ciekawych, nieznanych miejsc, poznania lokalnej historii i kultury. Przed wyruszeniem na trasę warto zajrzeć pod pałac w Rajczy i spróbować wejść na jego teren. Spróbować, gdyż mieści się tu zakład opiekuńczo-leczniczy NFZ i park wokół pałacu jest miejscem odpoczynku i rekonwalescencji jego mieszkańców. Początki pałacu siegają początków XIX wieku, jednak za jego dzisiejszy kształt odpowiada książę Władysław Lubomirski. Dziś w pałacowym parku można spotkać nawet przechadzające się pawie.
Warto zatrzymywać się na mostach
Malowniczy klimat wokół szlaku podkreślają liczne mosty i mostki, które wszystkie służą jako punkty widokowe i skutecznie urozmaicają jazdę. Mosty na Sole również regularnie prezentują nam samą rzekę, pozwalając obserwować, jak zmienia się jej koryto wraz z biegiem. Od małych mostków pieszo-rowerowych w okolicy Rajczy po całkiem długie, już samochodowe, gdzieś w Węgierskiej Górce - na każdym warto na moment się zatrzymać i rozejrzeć po okolicy. A już w samym Żywcu po dwóch nowych, imponujących mostach rowerowych, podobnych do tych rowerowych konstrukcji nad Dunajcem i Popradem, przejeżdżamy najpierw nad Sołą, potem nad Koszarawą - świetny akcent na koniec!
Zostań w Żywcu na jeszcze jeden dzień
Po przejechaniu całego szlaku i dotarciu do Żywca wcale nie trzeba myśleć o powrocie do domu. Wycieczkę na Velo Soła można przedłużyć o nocleg i przedpołudniowe zwiedzanie miasta. Za największą atrakcję Żywca uchodzi Muzeum Browaru Żywiec, jednak położone jest z dala od centrum miasta, nieco z boku szlaku. W samym centrum Żywca znajduje się jednak zamek Habsburgów, dawna rezydencja książęcej rodziny, otoczona parkiem - nazywana Starym Zamkiem. Mianem Nowego Zamku określa się pałacu Habsburgów, gdzie organizowane są wystawy i wydarzenia kulturalne. Piękny widok na miasto i jego okolice rozpościera się z 70-metrowej wieży Konkatedry Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, a doskonałym miejscem na spacer będzie rozległy Park Zamkowy. Do zobaczenia jest jeszcze sporych rozmiarów Rynek z oryginalnym ratuszem - tu równiez łatwo znaleźć miejsce na popołudniowy posiłek.
Wspólna ścieżka nad Jeziorem Żywieckiem
Z wieży konkatedry w Żywcu widać będzie oczywiście Jezioro Żywieckie, które towarzyszy ostatniej części szlaku. To popularne miejsce nie tylko wśród pieszych i rowerzystów, ale również doskonała miejscówka dla miłośników sportów wodnych, takich jak żeglarstwo, windsurfing, czy kajakarstwo. Wokół jeziora biegnie szutrowy trakt, wąska droga, na której z konieczności mieścić muszą się i piesi, i rowerzyści. Niestety, tutejsze rozwiązanie w postaci wspólnego ciągu pieszo-rowerowego nie zachwyca - w sezonie piesi boją się o swoje bezpieczeństwo, gdy widzą szybko jadące rowery, a rowerzystom w szybkiej jeździe, często na rowerach elektrycznych, przeszkadzają... snujący się po pięknej ścieżce piesi. Ale widoki na Jezioro Żywieckie - niesamowite. A gdy jeszcze przedłużycie pobyt na szlaku do zachodu Słońca...
Koleje Śląskie łączą Katowice z Rajczą
W dotarciu na szlak pomoże kolej. Z Katowic do Rajczy można dotrzeć bezpośrednim, regionalnym pociągiem, przystosowanym do przewozu rowerów. I choć w (social) mediach słychać o konflikcie pomiędzy Kolejami Śląskimi a rowerzystami, którzy (słusznie) protestują przeciw obowiązkowi rezerwacji miejsc rowerowych w pociągach, co znacznie ogranicza możliwości przewozu rowerów, mi udało się bez problemu dostać tam i z powrotem właśnie pociągiem Kolei Śląskich. Zrobiłem to jednak... ignorując internetowy komunikat o braku miejsc na rowery i decydując się na zakup biletów bezpośrednio w pociągu. Jak się okazało, mimo informacji o braku biletów, miejsca do przewozu rowerów w świetnie zorganizowanej przestrzeni rowerowej nie brakowało, co potwierdza krytyczne stanowisko rowerowego środowiska wobec takiego rozwiązania. Uwaga - gdy piszę ten artykuł, trwa remont torów w okolicy Rajczy, a pociągi z Katowic dojeżdżają tylko do Węgierskiej Górki. A poprzednio pociągiem Kolei Śląskich jechałem na Żelazny Szlak Rowerowy.
Oficjalny ślad i mapa na stronie autorów
Autorzy szlaku, czyli Śląska Organizacja Turystyczna, informują o oficjalnym przebiegu szlaku, pokazują go na mapie i udostępniają oficjalny plik na stronie poświęconej nowemu szlakowi. Ciekawym i bardzo pożytecznym udogodnieniem jest przedstawienie rodzajów nawierzchni na mapie, choć warto zwrócić uwagę, że wspomniane wcześniej ciągi pieszo-rowerowe nazywa się tam "wydzieloną infrastrukturą rowerową" na wyrost - w wielu z tych miejsc należy spodziewać się mieszanego ruchu pieszych i rowerzystów. Przy okazji, warto zwrócić uwagę również na oficjalne logo Velo Soła, które charakterystycznym "V" na znakach nawiązuje do logo sieci tras rowerowych Velo Małopolska. Niestety, takie skojarzenie przy obecnym standardzie śląskiego szlaku jest również trochę na wyrost. A jak już przy znakach jesteśmy, to przyznam, że zafrapował mnie ten numer "611" na znakach - wygląda na to, że ominęło mnie poprzednie 610 szlaków w Śląskiem ;)
Niech minusy nie przesłonią plusów ;)
Choć miejsc i okazji do wprowadzania usprawnień na szlaku Velo Soła jest jeszcze wiele, szlak zdecydowanie wart jest odwiedzin i bezsprzecznie mój dzień nad Sołą był bardzo udany. Wasz czas poświęcony na dojazd, a później spędzony na jeździe, na pewno nie będzie czasem straconym, a może nawet Velo Soła dołączy do tych miejsc, które odwiedzać będziecie regularnie. Aktywność na rowerze, radość z otaczających nas podgórskich panoram, chwile spędzona w którejś z knajpek - dla tych spraw warto przejechać się na Velo Soła. Autorzy zapowiadają rozwój szlaku, a nawet jego przedłużenie - także nad Jeziorem Żywieckim, więc warto nie tylko sprawdzić stan obecny, ale również śledzić dalsze losy szlaku.
Dodaj Twój komentarz